wtorek, 18 sierpnia 2015

Gdy zaczyna robić się ciekawie...

Hejka wszystkim. Sorry, że rozdział wstawiam tak późno, ale miałam chwilowe załamanie weny. Musiałam sobie zrobić mini przerwę i wszystko przemyśleć. Cieszę się bardzo,że komentujecie moją pracę. Jestem wdzięczna za poganianie do dalszego pisania. Tak więc oto nowy rozdział...


*********************************************************************************


Perspektywa Kathleen

Nie no, nie wierzę, że na mojej pierwszej "misji" będę musiała siedzieć na... za przeproszeniem... tyłku i oglądać szybką walkę pomiędzy moimi przyjaciółmi, a Loki'm. To nie fair...prawda? A z resztą i tak się wtrącę.Co mi mogą zrobić? Zamkną mnie w pokoju? Już się boję. Ooooo, ale się boję, proszę Tony, nie zamykaj mnie... czujecie ten sarkazm? Dobra mniejsza. Już wysiadamy...

                                                                           *   *   *

Co to ma na Odyna być? (Pierożek: Za dużo czasu z Thor'em spędzasz. Słyszysz się w ogóle? Kathleen: Chcesz żebym przeklinała? Proszę bardzo. Ku... P: Nie, dzięki, Odyn jest jak najbardziej w porządku... K: Omg. Z kim ja egzystuję?) Dobra sorry... zagadałam się. Tak więc wracajmy do rozwoju zdarzeń. Wylądowaliśmy na jakimś pustkowiu. Totalne odludzie. Czego Loki mógłby tu szukać. Trawy? Nie sądzę. Lustrował nas wszystkich wzrokiem. Zamarłam, gdy jego zielone, hipnotyzujące tęczówki, spojrzały w moje śnieżne. Nagle tuż za nim wylądował Thor.
- Poddaj się Loki - usłyszałam przyjemny dla ucha głos przyjaciela - albo zginiesz.
- Oczywiście nie obchodzi cię, że niedawno jeszcze uratowałem ci życie, co Gromciu? - odezwał się bohater...
- Zdradziłeś moje zaufanie...
Nie no... Oni mogą tak chyba w nieskończoność. A co tam. Czas złamać zakaz trzymania się z dala od sprawy... Założyłam na twarz doskonale wypracowaną maskę smutku i współczucia.
- Thor...
- Kat. Miałaś tylko obserwować, a nie się wtrącać.
- Ja tylko... nie ważne.- już mam ich w garści. Ale zerknęłam jeszcze na Loki'ego. Tak dla pewności. Jeszcze raz zerknął prosto na moje oczy. I jakby się zaskoczył ich widokiem. Już widzę ten komiks w którym jego śmiesznie narysowana postać wali głową w mur z głupoty. O tak. Właśnie taką miał minę. Ale potem... na jego usta wpełzł chytry uśmiech. Nagle pojawił się tuż za mną i przyłożył mi nóż do gardła. No teraz to się bałam... Po chwili szepnął, niby to do nich, ale bardzo cicho... szeptem, jakby do mojego ucha - To pa...
...
...
...
A potem już nas nie było.

                                                                        *   *   *

Polecam włączyć - przy tym pisałam rozdział: https://www.youtube.com/watch?v=ozsmSlvGHv4

                                                                        *   *   *

  Zamknęłam oczy. Co się w ogóle stało? Chyba zniknęliśmy... A gdzie się pojawiliśmy?
- Witam w Latverii skarbie.- usłyszałam głos Loki'ego tuż przy moim uchu. Nacisk noża w momencie zmalał, a po chwili ręce maga oplotły moją talię. To było to. Jak na zawołanie odsunęłam się od tej kreatury, by momentalnie się do niego odwrócić i walnąć w brzuch. Skulił się i jęknął z bólu. Ma za swoje bożek jeden... Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie co powiedział.
- Co powiedziałeś? 
- A co? Problemy ze słuchem?- uśmiechnął się ironicznie po po powrocie do pionu.
Na moją twarz wkradł się grymas niezadowolenia.
- Nie. Po prostu cieszę się niezmiernie z tego, że mnie uprowadziłeś. Człowieku jak to w Latverii? 
- Nie jestem człowiekiem, tylko bogiem.
- Oj przepraszam, O PANIE. Powinnam ci WASZA WYSOKOŚĆ składać pokłony? A może od razu zabrać się za czyszczenie BOSKICH bucików?
- Wiesz... TO NIE JEST GŁUPI POMYSŁ.
- No przecież wiem WASZA BOSKOŚĆ.
- MOŻESZ PRZESTAĆ SIĘ DRZEĆ?
- SAM SIĘ DRZESZ. JAK NA KRÓLEWICZA PRZYSTAŁO.
- Nie wiem czy wiesz, ale jesteś strasznie irytująca. Powinnaś dla swojego dobra ZAMKNĄĆ SIĘ!
- Ooooo. Wedle rozkazów... Kretyn...- i w tym momencie chyba przesadziłam. Ale nie pomyślałam, że to skończy się tak... przyjemnie.
Bożek podchodził do mnie szybkim krokiem. Oddalałam się do tyłu, starałam się uciec. Ale plecami niestety natrafiłam na ścianę. Loki był już tuż przede mną. Podniósł rękę, ja zamknęłam zaś oczy, szykując się na cios, który miał nadejść... Jednak nie nadszedł. Poczułam za to jego rękę na mojej szyi... a po chwili jego usta wbijające się z niezwykłą siłą w moje. Przyznaję się. Nie całowałam się jeszcze. A to było... niesamowite. Tyle pasji i emocji zarazem. Po chwili otępienia zaczęłam oddawać pocałunek z tą samą namiętnością. Otworzyłam powoli usta, by jego język mógł wpełznąć do środka. Jak wspominałam... tyle emocji na raz nie czułam nigdy w życiu. Po chwili jednak on... oderwał się ode mnie i spojrzał mi w oczy.
- No... tak lepiej. 
No i wszystko stało się jasne. Chciał mnie uciszyć.
- A teraz skarbie... oddaj mi pierścienie mocy.

*********************************************************************************

Jutro dodam resztę rozdziału. Wiem, że nie za dużo, ale podzieliłam to. Spokojnie. Jestem wdzięczna za komentarze. One naprawdę motywują. Dziękuję również Karasu Kage za to, że swoimi rozdziałami zwróciła mi wenę. No i piosence Sheppard - Geronimo, przy której pisałam ten rozdział.
Kocham was wszystkich Miśki
Wasz Pierożek :)

5 komentarzy:

  1. Hej, rozdział bardzo ciekawy i zaskakujący. Latveria? Nie wiem co planujesz, ale robi się coraz ciekawiej. Cóż więcej mogę powiedzieć, pisz szybko dalej. Życzę duuużo weny.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej. Dzięki za pozytywny komek:) Mam duże plane związane z Latverią, a co to za miejsce wie każdy szanujący się fan Avengers. Napiszę jak tylko ogarnę co się stało z moim kompem.
    Dzięki za wenę...
    Pozdrawiam
    Pierożek

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam szczerze, że jestem pod wrażeniem i szokiem. Ciekawa jestem co Loki w Latverii? Może to będzie jego "Baza Wypadowa"? I faktycznie robi się coraz ciekawiej...
    Ale myślałam, że pocałunek po między bohaterami, nastąpi później... u mnie Loki pocałował Ivy pod koniec trzeciego tomu. Ale to nic... i tak było super.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po primo... nie do końca baza wypadowa
    A po secundo... to był raczej Lokiowy sposób uciszenia wkurzającej dziewuchy. Ciesze się, że się podobało.

    OdpowiedzUsuń